• Niewątpliwie szkoła złodziejska, o jakiej uprzejmie i wychowawczo (a może po urzędniczemu publicznemu) donosi wpis, oczyści się z atmosfery każdym rankingiem dołującym. Rankingu złodziejstwa w szkole się nie prowadzi, pozostaje kompensacja dołem innych.

    A to właśnie, ranking kto i komu krzyczy w ucho „łapaj złodzieja”, to byłby rzeczywisty pomiar perspektyw szkoły z takim personelem, godny szampana tym, którzy będą to pijane sukcesami towarzystwo rozwiązywać.

    Ja bym do tej roli egzekutorów sprawiedliwości dziejowej typował w kolejności etyczno-moralnej ujawnionej wpisem wychowawcy: najpierw woźni, potem uczniowie – czyli zgodnie z rankingiem najbardziej przez szkołę warstw podejrzanych o społeczną niezdolność zasłużenia na szampany.Nie, nie znad morza, czyli zjawisko musi być dość powszechne. „Najlepsze” liceum w moim regionie ma internat, a w nim młodzież z całego województwa i okolic, dla których duże miasto to dodatkowa atrakcja i szansa „awansu”. Z rozmów z rodzicami, którzy posłali tam (lub do przylicealnego gimnazjum) swoje pociechy wyłania się obraz szkoły-fabryki olimpijczyków, w której uczeń nie mający sukcesów w olimpiadach jest uczniem najgorszego sortu. Konsekwencją tej presji są m.in. narkotyki. Ponieważ to opinia z drugiej ręki, nie podaję nazwy miasta, bo może być niesprawiedliwa.

    Ze swojej strony polecam licea z pierwszej setki ale spoza pierwszej dziesiątki – tam też są zdolni i chętni nauczyciele oraz zdolni i chętni uczniowie, a ta mieszanka jest warunkiem niezbędnym do właściwego i w miarę zrównoważonego rozwoju naszych dzieci w okresie, w którym ten rozwój chyba jest najszybszy. Różnice między szkołami są gigantyczne i każdy rodzic powinien mieć ambicję posłać swoje dzieci do tych najlepszych, bo to będzie rzutować na całe jego życie.

    Znalezione obrazy dla zapytania liceum

    Tymczasem, o edukacji belfrów przez władze Łodzi, jak zachęcać do szkół rodziców, oczywiście żaden z belfrów, w pogoni za szampanem, nie wspomina.

    Pewnie z obawy przed utratą unoszących bąbelków.


    votre commentaire
  • Przeczytałem ponownie dekalog opozycjonisty proponowany przez redakcję Polityki i zabrakło mi tam jednej rzeczy – ani słowa na temat odkatoliczenia państwa.

    Na to samo ktoś zwrócił uwagę, na innym blogu, w kontekście KOD – u.

    Nie ma szans na demokratyczne państwo kraj, gdzie wszystko kręci się na modłę narodu biskupów. Oni demokracji nienawidzą i dzięki nadgorliwym politykom, wybijają z młodych polskich głów, wszystko co z demokracją się kojarzy.

    Stąd, brak młodych ludzi na manifestacjach KOD.

    Stare maksymy religiantów, takie jak:dajcie mi dziecko, a zrobię z niego powolnego wiernego, czy: ludzie wierzący nie powinni używać mózgów do myślenia, stanowią podstawę urabiania wiernych i poddanych. I to działa, bo jest wygodną alternatywą na życie.

    Do czasu odkatoliczenia państwa nie ma szans na prawdziwie demokratyczne rządy.

    A to, nastąpi, jeśli w ogóle, w świetlanej przyszłości.

    Trzeba pamiętać, ze ofensywa religii – wszelkiej maści – trwa w najlepsze na całym świecie. A stanowczego przeciwstawienia się temu zjawisku, raczej nie widać.

    I może się okazać, że to inne kraje, gdzie demokracja obowiązuje, upodobnią się do nas, a nie my do nich. Umiejętność gadania z głowy przez lud zsyntetyzowana do zdania prostego:

    Ma gadane jest także uwarunkowana anatomicznie i fizjologicznie.

    Gdy Beata szydło się zużyje, to Jarosław Kaczyński wyśle ją na kliniczne leczenie astmy oraz ćwiczenia emisji głosu mające zapobiec usypianiu słuchaczy.

    W Toruniu wykształciło się jako tako trochę specjalistów medialnych. Jako dworacy będą mocno intrygowali, aby dostać się do konfitur jakie na stół serwuje Polskie Radio i Telewizja publiczna.

    Obserwując ataki głupawki Piotra Glińskiego i Witolda Waszczykowskiego przychodzi mi na myśl iż nie ci mają silną pozycję, którzy na królewskich obiadach popisują się gadanym, a ci są silnie, którzy sprawnie intrygują.

    Za plecami Jarosława Kaczyńskiego są jego słudzy będący nominatami: profesorowie, doktorzy, koryfeusze sztuk wszelakich. I zwycięstwo obrazujące się prezydenturą oraz większością parlamentarną autorów dobrej zmiany ustawiło ich na niewysokim szczycie będącym punktem równowagi nietrwałej skąd jest tylko w dół.

    Zgłodniale racji i władzy głodne wilki zderzą się z nową jakością porozumiewania się. I wierni będą rozdarci między słuchanie ojczulka, a słuchanie swych dzieci.

    Owszem! W seminariach będą uczyli internetowego hejterstwa. Ale Pismo Święte chrześcijan nie zawiera słowa ekran

    Mam pod bokiem jehowitów, których aktywność siłą rzeczy, mam okazję obserwować. Kilka lat wstecz odprawiali swoje czary – mary raz w tygodniu i w niedziele jechali misjonarzyć. Teraz są to dwa, a czasami trzy wyjazdy w tygodniu – plus oczywiście zadania misjonarskie, ponadto ciągłe wizyty braci przeciągające się do nocy, o czym szczekaniem dają znać moje psy. Do nie dawna chodzili spać z kurami, jak to wieśniacy mają w zwyczaju. Wzmożenie pełną parą.


    votre commentaire


    Suivre le flux RSS des articles de cette rubrique
    Suivre le flux RSS des commentaires de cette rubrique