• W naszej dyskusji warto by także doprecyzować wyobrażenie dyktatury. Jak sobie wyobrażamy jej funkcjonowanie w Polsce rządzonej przez PiS. Z mojej perspektywy to nie byłby regularny, rygorystyczny, twardy zamordyzm — zdyscyplinowany, metodyczny, „niemiecki” w formie i treści. Nie będą to także „rosyjskie” wstrząsy (np. dreszcze postulowane przez Szigalewa w „Biesach”), lecz raczej coś w rodzaju miękkawej, chaotycznej stagnacji autorytarnej (odpowiednik sekularnej stagnacji ekonomicznej).Dyktatury nie trzeba w Polsce w zasadzie wprowadzać, bo ta w sposób zawoalowany w wymiarze centralnym ciągle istnieje. Jest to dyktatura nomenklatur partyjno-medialnych, oligopolu wąskich środowisk praktycznie niewymienialnych w procesach demokratycznych.

    Paradoksalnie, to nawet w komunie PZPR był dla narodu bardziej reprezentatywny niż dzisiejsze sitwy partyjne, chociaż ta reprezentatywność nie była naturalna i oddolna, lecz wynikała z oportunizmu w systemie totalitarnym. Więc nie jest wzorcem pozytywnym. Ale partia miała jednak te 2 mln członków, a w szczycie mówiono nawet o 3 mln członków, co jest już niezłym parametrem reprezentatywności.

    Do tego wymienialność wierchuszki w PZPR była dużo większa niż w III RP. Wprawdzie brała się z zawieruch społecznych a nie z „wyborów”, ale jakby nie było większe przewietrzenia odbywały się średnio co 10 lat. Teraz się szyldy zmieniają jak w kalejdoskopie, ale ze 2-3 setki tych samych z grubsza „ryjów” musimy z obrzydzeniem oglądać od 25 lat. Na czele z Kaczyńskim, Kwaśniewskim, Tuskiem, Pawlakiem i Millerem już od Okrągłego Stołu.

    III RP oczywiście nie jest totalitaryzmem jakim był komunizm, ale dyktaturą nomenklaturową w swojej istocie jest. Zmiany w centralnych instytucjach władzy są kosmetyczne, pozorne. Wybory do Sejmu jak w komunie, TVP gadzinowatą tubą propagandową jak w komunie, partie ponad prawem i poza prawem jak w komunie, stalinowska prokuratura dyspozycyjna władzy jak w komunie, a SB to może środków inwigilacji i uprawnień dzisiejszym służbom specjalnym nawet pozazdrościć.

    PiS ten stan państwa i „demokracji” znakomicie przedstawił zdejmując maskę i przestając dbać o pozory. Wystarczyło parę pstryknięć palcem, kilka miesięcy i kilka ustawek, by nam w pokazać w całej okazałości w jakim państwie żyjemy. I nie musiał nic nowego wymyślać, tylko nieco bezczelniej atrakcje Warszawa  i bardziej otwarcie robić to co wszyscy robili wcześniej.

    Będzie to ospały, nierychliwy (i oczywiście niesprawiedliwy) stan wyjątkowy — od czasu do czasu kogoś pobiją, czasem zabiją; jednego wsadzą do pierdla, innemu odpuszczą — w zależności od kaprysu danego kacyka lub zmiennych okoliczności. Słowem: przypominać to będzie późne lata 80., tyle że w nudnym (bo oficjalnym) anturażu sanacyjnym. „Zwykli ludzie” do tego się przyzwyczają, bo zwykle przyzwyczajają się do przewlekłych stanów zapalnych — a stan ów będzie się na wschodnią modłę ślimaczyć (tak jak ślimaczy się to, co Rosjanie określają jako „dogniwanje”). Wszędzie zapanuje zgniła gnuśność, bynajmniej nie nieznośna, za to totalnie obezwładniająca. I właśnie w tej gnuśności społeczeństwa pogodzonego z permanentnym stanem gnilnym widziałbym najbardziej infernalny aspekt przyszłości, jaka nam dzisiaj grozi.


    votre commentaire
  • Noble rozdawane dla ekonomistów mają dzisiaj taka samą wartość, jak te rozdawane dla literatów i za "Pokój" którego równiez nie ma. Wirtualny pieniądz generowany w bankach znajdujących sie pod kontrolą oligarchii przeszedł w jedne ręce , czyli w łapki globalnych spekulantów. Siedząc przed klawiaturą komputera miliony cwaniaków na całym świecie dokonuje transakcji spekulacyjnych, zyskując lub tracąc miliony w ciągu jednego dnia. Oni nie sięją , oni nie orzą , oni spijają krew ludzi którzy pracują. Jeżeli oni przy okazji owładnięci są jakąś obłąkaną ideą polityczną, to mamy komplet powodów do tworzenia się kolejnych kryzysów. To jest wiedza ogólnie dostępna , ale politycy zawsze byli tylko wykonawcami poleceń oligarchii i to się nie zmieniło. Zmienił się tylko skład socjalny tej quasi mafijnej grupy. Oligarchia obecna jest "rodziną" włascicieli banków i funduszy inwestycycjnych . Oni są wolni od emocji narodowych , czy klasowych, oni traktują zysk jak religię. Kapitalizm bez kapitału.Tu też można uzasadnić,że kłamstwo jest czynnikiem rozwoju intelektualnego człowieka.Podstawą jest wykład na Dolnośląskim Festiwalu Nauki "KŁAMSTWO w paradygmacie naukowym" rok 2007.  O "Cnotach nieprawdomówności:o kłamstwie w polityce" rozprawiał Martin Jay z History Depatment /University of California,Berkeley/.  W wyniku przekrętów bankowych wygenerowano nadmiar pieniądza i kiedy ten balon pękł to król okazał się nagi, ale ci co weszli w posiadanie tych wirtualnych pieniędzy nie zamierzają rezygnować z tej gry i przyznawać się do popełnionego nadużycia. Ponieważ jest to towarzystwo wzajemnej adoracji, to obowiazuje między nimi rodzaj pozrozumienia i wspólnota interesów. 

    Znalezione obrazy dla zapytania bankowcy

    Teraz wejdziemy w fazę wyprowadzenia z giełdy tych wirtualnych miliardów i stworzenia pozornego braku pieniędzy na tym rynku. Pociągnie to za sobą sztuczne dowartosciowanie tych walut które spekulanci uznają za warte gry , a obniżenie wartosci tych walut których rządy nie dostosują się do narzuconej przez spekulantów giełdowych reguł gry. Zabawa będzie tak długo trwała aż wszystkie normalne kraje nie zapłacą narzuconej "daniny" przez globalnych graczy. Wówczas klasa średnia zapłaci za to obniżeniem poziomu własnego życia, a ci co weszli w posiadanie wirtualnych pieniędzy zostaną właścicielami już rzeczywistych dóbr. Tak to toczy się po tym świecie ten wirtualny pieniądz. 

    Polska zostanie wystrychnięta na dudka. Obecna ekipa rzadząca jest cudownie beztroska.


    votre commentaire
  • Niewątpliwie szkoła złodziejska, o jakiej uprzejmie i wychowawczo (a może po urzędniczemu publicznemu) donosi wpis, oczyści się z atmosfery każdym rankingiem dołującym. Rankingu złodziejstwa w szkole się nie prowadzi, pozostaje kompensacja dołem innych.

    A to właśnie, ranking kto i komu krzyczy w ucho „łapaj złodzieja”, to byłby rzeczywisty pomiar perspektyw szkoły z takim personelem, godny szampana tym, którzy będą to pijane sukcesami towarzystwo rozwiązywać.

    Ja bym do tej roli egzekutorów sprawiedliwości dziejowej typował w kolejności etyczno-moralnej ujawnionej wpisem wychowawcy: najpierw woźni, potem uczniowie – czyli zgodnie z rankingiem najbardziej przez szkołę warstw podejrzanych o społeczną niezdolność zasłużenia na szampany.Nie, nie znad morza, czyli zjawisko musi być dość powszechne. „Najlepsze” liceum w moim regionie ma internat, a w nim młodzież z całego województwa i okolic, dla których duże miasto to dodatkowa atrakcja i szansa „awansu”. Z rozmów z rodzicami, którzy posłali tam (lub do przylicealnego gimnazjum) swoje pociechy wyłania się obraz szkoły-fabryki olimpijczyków, w której uczeń nie mający sukcesów w olimpiadach jest uczniem najgorszego sortu. Konsekwencją tej presji są m.in. narkotyki. Ponieważ to opinia z drugiej ręki, nie podaję nazwy miasta, bo może być niesprawiedliwa.

    Ze swojej strony polecam licea z pierwszej setki ale spoza pierwszej dziesiątki – tam też są zdolni i chętni nauczyciele oraz zdolni i chętni uczniowie, a ta mieszanka jest warunkiem niezbędnym do właściwego i w miarę zrównoważonego rozwoju naszych dzieci w okresie, w którym ten rozwój chyba jest najszybszy. Różnice między szkołami są gigantyczne i każdy rodzic powinien mieć ambicję posłać swoje dzieci do tych najlepszych, bo to będzie rzutować na całe jego życie.

    Znalezione obrazy dla zapytania liceum

    Tymczasem, o edukacji belfrów przez władze Łodzi, jak zachęcać do szkół rodziców, oczywiście żaden z belfrów, w pogoni za szampanem, nie wspomina.

    Pewnie z obawy przed utratą unoszących bąbelków.


    votre commentaire
  • Przeczytałem ponownie dekalog opozycjonisty proponowany przez redakcję Polityki i zabrakło mi tam jednej rzeczy – ani słowa na temat odkatoliczenia państwa.

    Na to samo ktoś zwrócił uwagę, na innym blogu, w kontekście KOD – u.

    Nie ma szans na demokratyczne państwo kraj, gdzie wszystko kręci się na modłę narodu biskupów. Oni demokracji nienawidzą i dzięki nadgorliwym politykom, wybijają z młodych polskich głów, wszystko co z demokracją się kojarzy.

    Stąd, brak młodych ludzi na manifestacjach KOD.

    Stare maksymy religiantów, takie jak:dajcie mi dziecko, a zrobię z niego powolnego wiernego, czy: ludzie wierzący nie powinni używać mózgów do myślenia, stanowią podstawę urabiania wiernych i poddanych. I to działa, bo jest wygodną alternatywą na życie.

    Do czasu odkatoliczenia państwa nie ma szans na prawdziwie demokratyczne rządy.

    A to, nastąpi, jeśli w ogóle, w świetlanej przyszłości.

    Trzeba pamiętać, ze ofensywa religii – wszelkiej maści – trwa w najlepsze na całym świecie. A stanowczego przeciwstawienia się temu zjawisku, raczej nie widać.

    I może się okazać, że to inne kraje, gdzie demokracja obowiązuje, upodobnią się do nas, a nie my do nich. Umiejętność gadania z głowy przez lud zsyntetyzowana do zdania prostego:

    Ma gadane jest także uwarunkowana anatomicznie i fizjologicznie.

    Gdy Beata szydło się zużyje, to Jarosław Kaczyński wyśle ją na kliniczne leczenie astmy oraz ćwiczenia emisji głosu mające zapobiec usypianiu słuchaczy.

    W Toruniu wykształciło się jako tako trochę specjalistów medialnych. Jako dworacy będą mocno intrygowali, aby dostać się do konfitur jakie na stół serwuje Polskie Radio i Telewizja publiczna.

    Obserwując ataki głupawki Piotra Glińskiego i Witolda Waszczykowskiego przychodzi mi na myśl iż nie ci mają silną pozycję, którzy na królewskich obiadach popisują się gadanym, a ci są silnie, którzy sprawnie intrygują.

    Za plecami Jarosława Kaczyńskiego są jego słudzy będący nominatami: profesorowie, doktorzy, koryfeusze sztuk wszelakich. I zwycięstwo obrazujące się prezydenturą oraz większością parlamentarną autorów dobrej zmiany ustawiło ich na niewysokim szczycie będącym punktem równowagi nietrwałej skąd jest tylko w dół.

    Zgłodniale racji i władzy głodne wilki zderzą się z nową jakością porozumiewania się. I wierni będą rozdarci między słuchanie ojczulka, a słuchanie swych dzieci.

    Owszem! W seminariach będą uczyli internetowego hejterstwa. Ale Pismo Święte chrześcijan nie zawiera słowa ekran

    Mam pod bokiem jehowitów, których aktywność siłą rzeczy, mam okazję obserwować. Kilka lat wstecz odprawiali swoje czary – mary raz w tygodniu i w niedziele jechali misjonarzyć. Teraz są to dwa, a czasami trzy wyjazdy w tygodniu – plus oczywiście zadania misjonarskie, ponadto ciągłe wizyty braci przeciągające się do nocy, o czym szczekaniem dają znać moje psy. Do nie dawna chodzili spać z kurami, jak to wieśniacy mają w zwyczaju. Wzmożenie pełną parą.


    votre commentaire


    Suivre le flux RSS des articles de cette rubrique
    Suivre le flux RSS des commentaires de cette rubrique